| Pomnik Niepodległości |
Weekendowa wyprawa do stolicy Ukrainy pełna była takich niespodzianek i nowych odkryć. Ale od początku...
Zakup biletu na pociąg relacji Winnica-Kijów nie nastręcza wielu trudności (jeśli do trudności nie zaliczamy niemiłego usposobienia pani kasjerki), ale należy pamiętać, że bilety kupować trzeba wcześniej (większy wybór godziny odjazdu, rodzaju pociągu, miejsca itp.). Do Kijowa kursuje kilka pociągów w różnych cenach, a - co za tym idzie - różnym standardzie. Mnie udało się w przeciągu dwóch dni doświadczyć i klasy przyzwoitej, i klasy, której należy unikać (ale to droga powrotna więc o tym później). Podróż do stolycy upłynęła pod znakiem uników bolesnych uderzeń "z łokcia" mojej drzemiącej leciwej współtowarzyszki podróży oraz oglądaniu "Trzynastego wojownika" po rosyjsku. Bo pociąg pomimo iż bezprzedziałowy okazał się ekspresem, w którym jest ciepło, błogo, sennie i miał telewizornię:)
| Wesełka a pod nią Pomnik Przyjaźni Narodów |
| Cerkiew św. Andrzeja |
Sobotni dzień to odwiedziny mojego ukochanego miejsca w Kijowie - Andrijiwskiego Uzwozu i zachwycenia się po raz setny cerkwią świętego Andrzeja. O tak, to jest to, co misie w Kijowie lubią najbardziej :)
Na początku ten konkretny miś trochę się pogubił wysiadając z metra na Kontraktowej Płoszczy i wychodząc w niewłaściwym kierunku, ale nie spieszyło mu się nigdzie, bo to taki poranny spacer był więc i za wskazówkami dobrych ludzi trafił w końcu na Podole. Andrijiwskiego Uzwozu nie rozpoznał ponieważ okazało się, że jest on cały rozkopany... Ale nic to! - jak mawiają najodważniejsi :)
Mimo nierówności, wypukłości terenu, wszelakich dziur i nieuprzejmych panów-rozkopywaczy Kacwinowi udało się w końcu dotrzeć do dwóch muzeów na tejże ulicy, do których w czasie poprzednich odwiedzin Kijowa nie trafił, czego - mówiąc z perspektywy dnia dzisiejszego - baaaardzo żałuje, ponieważ to jedne z najbardziej oryginalnych, ciekawych i fajnie urzadzonych muzeów (nie tylko na Ukrainie!). Muzeum Jednej Ulicy oraz Muzeum Bułhakowa - to dwa miejsca, które polecam odwiedzić każdemu przechadzającemu się Andrijiwskim Uzwozem pośród stoisk z pstrokatymi pamiątkami oraz tzw. "sztuką".
| Jedna z pocztówek w muzeum :) |
| Pomnik Bułhakow |
Wstęp 20 hrywien, ale niestety nie można fotografować (nawet za dodatkową opłatą).
Cerkiew św. Andrzeja o cudnych błękitnych kopułach również na chwilę obecna w remoncie i rozkopach wokół i nie można wejść do środka. A szkoda - dzieło Rastrelliego nie ucierpiało bowiem za czasów Stalina - aby go uchronić zamieniono cerkiew w muzeum architekrury (którym jest do dziś).
Idąc Andrijiwskim Uzwozem warto również zwrócić uwagę na na jeden z domów - siedmiopiętrowy żółty budynek z jedną wieżyczką (nr 15). Nazywany jest Zamkiem Ryszarda. Kiedyś bawiące się na ulicy dzieci ochrzciły go tak na cześć Ryszarda I z Iwanhoe i tak już zostało. Swego czasu budynek ten zamieszkiwali wzięci artyści Kijowa.
| Łeś Kurbas |
Przy okazji udało się paru ciekawych rzeczy dowiedzieć i pożyczyć w centrum książki potrzebne do pisania doktoratu (miejmy nadzieję, że w końcu owa wielkopomna chwila nastąpi i Kacwin poważnie się tym zajmie).
I na koniec jeszcze o jednym miejscu chcę napisać. Spacerując drugiego dnia dane mi było odkryć nowe miejsce. Historia jest taka - była przestrzeń między blokami (w centrum, okolice Muzeum Historycznego), gdzie bawiły się dzieci; w związku z tym, że to centrum miasta - plac do budowy jest niezły, postanowiono i ten kawałek ziemi zabudować jakimś ogromnym biurowcem; wówczas podniósł się bunt - do "lokalnych" dołączyło więcej ludzisk - w tym artystów, i zaczęto budować tam coś na kształt mini-parku-placu zabaw dla dzieci - kolorowego, powyginanego, z dość fantastycznymi postaciami. I tak ono istnieje dziś - żaden biurowiec nie powstał i, patrząc na ilość dzieci tu się bawiących, osób spacerujących i fotografujących się pośród ławek-świecidełek, długo nie powstanie.
Powrót do Winnicy mniej ciekawy - niestety klasa najlichsza z możliwych. Tym razem niczyj łokieć mnie nie atakował, natomiast zmuszona byłam słuchać przez 3 godziny wywodów pana po mojej lewicy:) Do tego twarde ławki służące jako siedzenie. Podróż wydaje się nie mieć końca, poczytać się nie da bo światło częściej nie działa niż działa - jedyne co nas pociesza to cena biletu (bilet normalny z Kijowa do Winnicy w przeliczeniu na polskie złote to ok 8 złotych...)
Zdjęcia z Kijowa -> tutaj
Świetna relacja:) Ja tez właśnie pisze o Kijowie. Pozdrawiam i będę tu zaglądać:)
OdpowiedzUsuń