| wszystko mi mówi, że mnie ktoś pokochał... |
ech, jak większość z Was wie moja szczęśliwa gwiazda "Nieogar" spłatała mi wczoraj figla i nie wypuściła mnie z Ukrainy. Nie będę się rozpisywać w temacie zbyt smutny on... Ale z tego miejsca publicznie dziękuję moim przyjaciołom, którzy stanęli na wysokości zadania - szczególne podziękowania dla Oleńki, która obudzona w środku nocy zadzwoniła, poinstruowała i cały dzień (razem z resztą ekipy jak przypuszczam) martwiła się o Kacwina oraz Mateuszowi - za pomoc we Lwowie i próbę umilenia strasznego dnia pokazaniem mi knajpianego oblicza Lembergu (słowa uznania dla nowych znajomych, których pejczowanie nawet mnie rozbawiło). Obok jedno zdjęcie z nieplanowanego przystanku w "polskim" mieście, zrobione w czasie przechadzki :)
A teraz - z racji większej ilości czasu, pora na zaległe posty. Bo trochę się działo ostatnio, a przynajmniej wystarczająco dużo, aby nie było czasu pisać:)
| Obiadek :) |
Dzisiaj o wypadzie do Kamieńca Podolskiego w zeszłym tygodniu. Wyprawa bardzo krótka, ale obfita w zabawne wydarzenia, ciekawych ludzi i fajne widoki.
Zdjęcia -> tutaj
Do Kamieńca pojechałyśmy z Iwoną "doczepiając" się do studenckiego teatru "Siódme niebo", który tam właśnie miał zaprezentować swoje ostatnie przedstawienie.
Droga upłynęła przy dźwiękach gitary i spontanicznych przystankach w drodze na tzw "posiłek w plenerze". Po dotarciu na miejsce (jakieś 3 godziny jazdy) mieliśmy jeszcze parę godzin dla siebie zatem? oczywiście. Na zamek!
| Dziedziniec zamku |
| Widok na jar z okien zamku |
WSPANIAŁY! Naprawdę warty zobaczenia. Położony w jarze nad Smotryczem, leży za nowym i Starym Miastem - kiedy się przejeżdża most naprawdę trudno się dziwić, że otrzymał miano "niezdobytego". Jest nawet legenda, że jeden z sułtanów tureckich - Osman, kiedy zobaczył zamek miał zapytać kto go zbudował. Odpowiedź podwładnych brzmiała, że sam Bóg, na co sułtan ponoć odpowiedział "Zatem niech Bóg go teraz zdobywa" i zwinął się z armią :)
Piękna historia. Choć zapewne nie tak piękna jak to, co opisuje Henryk Sienkiewicz:
" „(...) Wołodyjowski zaś zdjął hełm z głowy; chwilę spoglądał
jeszcze na tę ruinę, na to pole chwały swojej, na gruzy, trupy, odłamy
murów, na wał i na działa, następnie podniósłszy oczy w górę, począł się
modlić... Ostatnie jego słowa były: - Daj jej, Panie, moc, by zaś cierpliwie to zniosła, daj jej spokój!... Ach!...
Ketling pospieszył się, nie czekając nawet na wyjście regimentów, bo w
tej chwili zakołysały się bastiony, huk straszliwy targnął powietrzem:
blanki, wieże, ściany ludzie, konie, działa, żywi i umarli, masy ziemi –
wszystko to porwane w góre płomieniem, pomieszane, zbite jakby w jeden
straszliwy ładunek, wyleciało w powietrze...
Tak zginął Wołodyjowski, Hektor kamieniecki, pierwszy żołnierz Rzeczypospolitej. (...)”
| Widok na jedną z wież zamku |
Tak, moi kochani, to właśnie tutaj - w Kamieńcu Podolskim uśmiercił nam Sienkiewicz pana Wołodyjowskiego. Madzik - ty byś wyczuła atmosferę przy baszcie...;) Choć trzeba pamiętać, że pokolorował nam nasz Henio trochę;) Zgodnie z przekazami historycznymi wysadzić miał się płk Hejking (Ketling), najprawdopodobniej stało się to przez przypadek, płk Wołodyjowski zginął również przez przypadek, Basia nie była tak dzielna jak ta sienkiewiczowska i z kosztownościami zniknęła wcześniej itp, itd....;) Ale i tak wiele się tu działo.
Historia samego zamku jest niezwykle ciekawa. Zresztą - nie może być inaczej. W końcu idzie o warownię określaną mianem baszty ręką Boga zbudowanej, urbs antemurale christianitatis oraz Bramę do Polski, najpotężniejszą warownię Rzeczypospolitej na Kresach
Wschodnich!
Zachęcam do zapoznania się z historią Kamieńca i samej twierdzy m.in. z opisem w Słowniku Geograficznym Królestwa Polskiego
Z ciekawostek dotyczących samego miasta mnie najbardziej spodobała się historia minaretu stojącego przy katedrze św. Piotra i Pawła w Starym Mieście. A jest ona w skrócie taka: po odzyskaniu przez Polaków miasta z rąk tureckich w 1699, zgodnie z postanowieniami pokoju w Karłowicach, Polacy zobowiązali się nie niszczyć wybudowanej przez Turków części katedry - minaret z półksiężycem pozostawiono. Ale w myśl zasady Polak potrafi - od razu ustawiono na nim drewnianą figurę Matki Boskiej... W 1765 roku zastąpiono ją sprowadzoną z Gdańska miedziano-srebrną, mierzącą 4,5 m pozłacaną rzeźbą
Matki Boskiej która stoi na kuli i księżycu.... I tak do dziś katedra kamieniecka jest
jedynym na świecie kościołem katolickim, przed którym stoi minaret. I co więcej - minaret zwieńczony posągiem Matki Boskiej... :) Tadam!
Niestety zwiedzanie późnym popołudniem jesienią zarówno zamku, jak i miasta nie jest najfajniejsze... nienajlepsze oświetlenie, zimno strasznie i wszyscy Cię poganiają...Kanieszno tu wrócę po lepsze zdjęcia:)
| Scena z przedstawienia studenckiego teatru "Siódme niebo" |
Zakończenie wieczoru sympatyczne - kolacja w 3-gwiazdkowym hotelu "Kleopatra" (tak... nazwa powinna wszystko powiedzieć o wystroju...) oraz spektakl w wykonaniu studenckiego teatru "Siódme niebo". Kilka zdjęć z niego -> tutaj
Podróż powrotna równie wesoła jak cała wyprawa - również z plenerowym przystankiem na jedzenie i koniak w ciemnym lesie przy świetle komórek :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz