Chiny. A więc totalna zmiana w porównaniu z Ameryką Południową. Inny klimat, inne zachowania, inny język... Już pierwsze dni zapowiadały, że może to być niezły ubaw. Do tego jak dla mnie kulinarny raj – pałeczkowe jedzenie uliczne jest numerem jeden we Wszechświecie. Nic tylko podpatrywać co, jak i z czym i może wkrótce uda mi się w końcu przyrządzić nie tylko sushi. A tak poza tym przygotujcie się na długaśnego posta... My już w Kirgistanie więc chińskie opowieści dostajecie rzutem na taśmę w całości. Enjoy!
English version at the very, very bottom :)