30.03.2016

Easter Time

Tegoroczna Wielkanoc spędzona została przez nas w Boliwii. Niestety nie udało nam się ogarnąć żadnego couchsurfingu a więc i wprosić w gościnę do tutejszych i z nimi celebrować święto, ale i tak odrobinę kolorytu lokalnego zażyliśmy. 

English version below 

Salt Of The Earth

Uyuni... Czyli setki turystów. Bo Boliwię opłaca się ponoć odwiedzić jedynie na tydzień – byle tylko zobaczyć największe solnisko świata. Położone ponad 3500 m.n.p.m i płaskie, gdzie okiem sięgnąć - bagatela ponad 10 tysięcy kilometrów kwadratowych. Zatem po wyjeździe z samego miasta na takiej przestrzeni i tych turystów zdarza nam się nie widzieć. 
 
English version at the bottom

27.03.2016

Under Desert Moon


Udało się! Po ponad szesnastu godzinach jazdy dotarliśmy na północ Chile. Miasto Calama przywitało nas uśmiechniętą twarzą naszego przyjaciela Oscara i dość mocnym słońcem. Na to drugie nie możemy narzekać – w końcu jesteśmy pośrodku jednego z najbardziej suchych miejsc na ziemi. Pustynia Atacama ciągnąca się 450 km wzdłuż i 100 km wszerz, usiana kamieniami i kaktusami to krajobraz w końcu dla mnie egzotyczny lub przynajmniej westernowy.

English version at the bottom

19.03.2016

Heading North...

Z tym podróżowaniem na północ to nie jest jednak w tym Chile tak prosto. I tak na naszej drodze do spotkania z przyjacielem Oscarem, mieszkającym w Calamie pojawiły się jeszcze, mniej lub bardziej oczekiwane, destynacje – Valparaiso, La Ligua, Pichicuy, La Serena, Vicuna, Valle de Elqui... Ale po kolei.

English version at the very bottom :)

16.03.2016

The Real Beauty Of Travelling

W ostatnim poście obiecałam piękną historię okołostopową związaną z Freddym. Ale post będzie nie tylko o nim i jego rodzinie – od spotkania z nimi zaczyna się bowiem cały maraton spotkań z kolejnymi niezwykle przyjaznymi udźmi. Choć od razu przyznam – wpis o tych pierwszych zdominuje narrację całości. 

English version at the bottom

7.03.2016

Chilean chillout

Dzisiejszy post dedykuję drodze i niezwykłym przypadkom przytrafiającym się tym, którzy swych kroków nadto do przodu nie planują (czytaj: nam). Sporo się wydarzyło w ciągu ostatnich kilkunastu dni i choć ciężko będzie ubrać w słowa część z przeżyć postaram się Wam pokrótce opisać nasze stopowanie w Chile.