Kochani...
Coś się kończy, coś się zaczyna... Nasza wspaniała podróż
poślubna musiała w końcu dobiec końca. Pisanie
tego posta odwlekałam i odwlekałam, ale w końcu trzeba stawić
czoła rzeczywistości. Jesteśmy
już w domku,
rozpakowaliśmy
WSZYSTKO,
zaliczyliśmy kilka imprez, jeden festiwal teatralny nawet i w
związku z tym, że przyszedł czas na pisanie doktoratu postanowiłam
napisać posta :)
Poczytajcie
jak
to dotłukliśmy się z tego Kazachstanu do domu, troszkę
podsumowania
i podziękowań
wszystkim, dzięki którym ta podróż nie byłaby tak wyjątkowa,
wspaniała i fantastyczna.
