Hejka! Kacwin powrócił cały - zarówno ze szkolenia, jak i późniejszej wycieczki :) Działo się tak dużo w ciągu tych prawie dwóch tygodni, że nie wie od czego zacząć... Może najpierw od stwierdzenia, że potrafi żyć bez internetu i związku ze światem informacji i czuć się z tym super :) Nie lubi natomiast zaległości - zatem szybciutko spieszy wyjaśniać co u niej:) Przy okazji przeprasza wszystkich, którzy oczekiwali na znak życia od niej w ostatnich dniach - systematycznie będzie odpisywać na maile, prośby, zażalenia... Przy okazji chciała też dodać, że jest jej przykro, iż niektórzy niespecjalnie się jej absencją martwili tudzież byli zainteresowani co u niej (stachowiczanie to nie do Was - Wy byliście ze mną duchem, wiem :)) Ma nadzieję, że niektórzy się zreflektują...
Ten króciutki pościk poświęcam mojemu
on-arrival training w pięknym ukraińskim mieście-bohaterze Odessie (taki napis wita przybywających na dworcu kolejowym: "Ласкаво просимо в місто-герой Одесу!"). O samej Odessie, o rzeczach znanych i nieznanych turyście osobny wpis pojawi się na blogu
(u)kraina (nie)znana "as soon as possible" :) Póki co - kilka słów o samym
on-arrival training.
Bardzo zabawne, że spotkanie, które miało nas przygotować do wolontariatu odbyło się dwa miesiące po tym jak już w wolontariat na tej Ukrainie się bawimy. Trzeba było jednak znaleźć termin, który odpowiadał będzie wszystkim wolontariuszom, a niektórzy z nich jak np Noemi rozpoczęli wolontariat na 3 dni przed spotkaniem zatem ów złoty środek został chyba osiągnięty :)
 |
| Чорне Море |
 |
| Plan zajęć |
23-27.11.2011 - w tych dniach odbyło się nasze szkolenie w usytuowanym na wybrzeżu Morza Czarnego hotelu. Było to spotkanie wolontariuszy EVS pracujących na terenie 3 krajów: Ukrainy, Mołdawii oraz Białorusi. Wolontariusze z Polski, Niemiec, Francji, Czech, Austrii, Danii, Norwegii oraz Włoch mieli okazję, aby podzielić się swoimi pomysłami i doświadczeniem, opowiedzieć o swoich przygodach w krajach goszczących i dowiedzieć więcej o programie, którego są uczestnikami:) Językiem szkoleniowym teoretycznie był angielski, ale w kuluarach wykorzystywano wszystko co się znało: od niemieckiego, przez francuski, hiszpański po rosyjski i ukraiński. Mój ulubiony wariant rozmowy to pogawędki z Norwegiem po rosyjsku :D Organizatorzy (czyli nasi trenerzy Olga i Serhij oraz Natalia) włożyli wiele wysiłku, aby maksymalnie wykorzystać czas przeznaczony na szkolenia zapewniając nam przede wszystkim sporo zabaw edukacyjnych i magicznych (naszą ulubioną zostały bez wątpienia "magic balls":D)
 |
| Olga & Magic Balls :) |
Oczywiście - jak możecie się domyślić - szkoleń było za dużo :) I odbywały się niemal przez cały dzień (z przerwą na posiłki). Noc teoretycznie służyć miała wypoczynkowi jednak wiecie jak to jest z teorią... Zatem były to 4 dni intensywnych szkoleń, zabaw edukacyjnych, burzy mózgów, zwiedzania miasta połączone z brakiem snu (lub jego minimalną ilością) i pełną integracją z ludźmi, których kręci w zasadzie to samo :) Nic tylko się radować:)
Radość z mile spędzonego czasu Kacwina osobiście doprowadziła do wskoczenia do Morza Czarnego razem z Dunką Majken i Austriaczką Lisą (notabene Lisa to 4-dniowa współlokatorka Kacwina, która uroczo nazwała mnie "мая старая бабушка"...ach, te osiemnastolatki...) pewnego pięknego poranka przed śniadaniem :) Chyba przekonam się do zostania morsem. Naprawdę sądziłam, że będzie mi zimniej. A po wyjściu (a raczej wybiegnięciu) z morza nie czułam tylko stóp, poza tym czułam się rewelacyjnie:)

Wszystko co dobre szybko się kończy. On-arrival training skończył się szybciej niż ktokolwiek z nas się spodziewał. Pozostaje liczyć na to, że spotkamy się w podobnym gronie na naszym middle-term training:) i że okolica będzie równie urocza i sprzyjająca integracji:)
Kolejne dni to wycieczka z kolegą-wolontariuszem z Doniecka - Piotrem szlakiem zamków ukraińskich... Ale to już inna bajka, która opisana zostanie w blogu o podróżach po Ukrainie troszkę później :)
Kilka zdjęć z szkolenia poniżej, troszkę więcej ->
tutaj