29.01.2016

Do you know Grotowski?

Hola! Tak jak zapowiedziane dziś dalsza część Buenos Aires i okolic. Zanim zaczniemy - wszystkich, którzy nie wiedzą kim był wspomniany w tytule posta odsyłam na stronę: grotowski.net Bo owszem można wykazać się ignorancją na miarę pani W., ale miło jest wiedzieć kogo z Polaków tu znają. Ba! Nie tylko znają, ale obok Stanisławskiego to jego wykładnia teatru znalazła uznanie na ziemi (teatrze) argentyńskiej i jest nauczana w uniwersytetach i szkołach akorskich. Mnie pytanie o polskiego reżysera zaskoczyło na razie dwukrotnie, ale czekam na dalsze dyskusje. Choć te momentami mogą być utrudnione o ile znajomość języka angielskiego nie jest tak powszechna a nasze wygibasy okołohiszpańskojęzyczne pozostawiają wiele do życzenia. Ale co tam, ważne żeby mówić.
English version at the very bottom :)

27.01.2016

In the Disneyland of architecture

Wysiadając z autobusu po całonocnej podróży oczekiwałam od Buenos Aires bardziej latynoamerykańskich widoków. Tak jak Rio uderza swą egzotyką, tak stolica Argentyny aparencją nie wydaje się różnić czy odstawać od miast europejskich. 
Wszystko za sprawą imigrantów, którzy od XVII wieku zaczęli zasiedlać ziemie Ameryki Południowej. Wielki boom budowniczy nastąpił w XIX wieku, ale nie należy oczekiwać, że w związku z tym architektura miasta cechować się będzie jednorodnością. O nie, nie! Bo przybyli tutaj Włosi czy Hiszpanie powiedzieli sobie: „hmm....zrobimy sobie tutaj taką małą Europę, ok?“ A więc zbudujemy po trochu ze wszystkich stylów: począwszy od gotyku czy greckiej klasyki na art deco i brutalizmie skończywszy. Nie brakowało im przy tym fantazji – wprawnemu oku łatwo zorientować się, że dana budowa nie może pochodzić z „epoki“, bo choć niby prezentuje sobą doskonały przykład włoskiego renesansu, to według kanonu zdecydowanie jest o kilka pięter za wysoka...

/English version at the very bottom/

18.01.2016

Buenos días, Buenos Aires!

Wydawało się, że w Foz de Iquacu nic nas już tak nie zachwyci tak jak wodospady... W związku z tym, że nasz autobus do Buenos Aires wyjeżdżał dopiero po obiedzie, w godzinach porannych opuściliśmy z Matejem dom Fabia każde z własnym planem: ja oglądać Park Ptaków zaś mój mąż drugą (zaraz po Chinach) największą na świecie hydroelekrownię...

English version at the bottom 

15.01.2016

Don´t go jumping waterfalls


Jestem tukanem!
Dziś piszę do Was z Foz de Iquacu, które od Rio oddalone jest o bardzo dużo kilometrów (mogłabym sprawdzić, ale internety nie działają tak szybko jakby człowiek sobie życzył więc sami sprawdźcie;)) Podróż tutaj była na tyle interesująca i obfitująca w moc przeżyć, że zanim opowiem Wam jak pięknie jest tuż przy granicy z Argentyną, najpierw kilka słów o tym, gdzie w Brazylii było pięknie do tej pory. Niezainteresowanym polecam obejrzenie zdjec ponizej:)

English version – at the very bottom

10.01.2016

Resting in Rio...

Zamiast wiewiórek
Rio de Janeiro... Nasz pierwszy przystanek w Ameryce Południowej. Miasto tak niezwykłe, że nasz pobyt tutaj zdecydowaliśmy się przedłużyć. Bo Rio nie można po prostu zaliczyć. By poczuć atmosferę miasta warto leniwe i niespieszne przechadzać się po sennych zakamarkach Santa Terezy, pospacerować wzdłuż piaszczystych plaż Copacabany, Ipanemy czy Flamengo, odwiedzić uliczne targi, zajadać się miejscowymi specjałami, wdrapać się na jedno z okolicznych wzniesień by delektować się widokiem, nad którym czuwa sam Chrystus.
To wszystko a nawet i więcej udało nam się w kilka dni. Choć niemała w tym zasługa naszych gospodarzy – najpierw przesympatycznej pary Irene i Davi a później Glaubert.

English version at the very bottom ;) 

5.01.2016

We are the passengers...

Przed odlotem... / Still before the flight...
W planowaniu podróży nie jesteśmy chyba najlepsi... Zawsze na ostatnią chwilę - jeśli w ogóle - a zazwyczaj na kolanie już w trakcie bycia na trasie. Podróż, jakby nie było poślubna, musi się jednak czymś wyróżniać dlatego wyjazd z Bratysławy i droga na lotnisko w Rio de Janeiro zostały dokładnie zaplanowane. Zatem jeśli chcielibyście wiedzieć jak dostaliśmy się do Brazylii z Bratysławy proszę bardzo. Kto nie chce niech czeka na następny post ;) 

*English version below