5.01.2016

We are the passengers...

Przed odlotem... / Still before the flight...
W planowaniu podróży nie jesteśmy chyba najlepsi... Zawsze na ostatnią chwilę - jeśli w ogóle - a zazwyczaj na kolanie już w trakcie bycia na trasie. Podróż, jakby nie było poślubna, musi się jednak czymś wyróżniać dlatego wyjazd z Bratysławy i droga na lotnisko w Rio de Janeiro zostały dokładnie zaplanowane. Zatem jeśli chcielibyście wiedzieć jak dostaliśmy się do Brazylii z Bratysławy proszę bardzo. Kto nie chce niech czeka na następny post ;) 

*English version below 

Najpierw Zwoleń i wizyta u babci, później dwoma autobusami dostajemy się do Spiskiej Starej Wsi, tam przekochana ciocia zgarnia samochodem do Szczawnicy. Tu trochę odpoczywamy i nawiedzamy rodzinę, która zapewne z odwiedzin szalenie się cieszy tylko trochę niezręczne pytania o nasze plany zadaje. Bo plan jest – przeżyć lot do Rio...(dla niewtajemniczonych – Kacwin ma ogromny, paniczny wręcz lęk wysokości). Trochę kultury nie zaszkodzi przed wyjazdem więc i koncert kolęd i bałkańsko-góralskie nuty Folkopowera, który i na weselu nam przygrywał musi być. A potem już z górki – blablacar zawozi nas z Nowego Targu do Łodzi, gdzie witamy Nowy Rok i witamy się z łódzką familią (Asik, Olga – don't worry następnym razem zagramy!). Kolejny blablacar zabiera nas do miasta z koziołkami i dwóch kochanych i najsłodszych na świecie bratanic (za suto zastawiony stół przeogromnie wdzięczni jesteśmy ich rodzicom). I ostatni z blablacarów z pięknego miasta Poznań zabiera nas do naszego pierwszego couchsurfigowego gospodarza w Frankfurcie – Iva. Krótkie spojrzenie na miasto i wycieczka na lotnisko, gdzie Kacwin umiera. Wsiada jednak na pokład i oglądając przez 12 godzin Przyjaciół docieramy do Rio!

Tadam! Jesteśmy w Brazylii!

Teraz już z górki - dostać się do Argentyny, później do Chile i Peru a potem jakoś przetransportować na kontynent azjatycki... 


As a travelers we are not very good in planning things... Almost every time we do it on the last minute or we're simply planning already being on a road. However this suppose to be our honey moon therefore this trip should be different so - trip to the Rio de Janeiro's airport was planned in details! If you're curious how we get from Bratislava there, here you are!

First, we stopped to visit Matej's grandma in Zwolen, then we took two buses and arrived to Spiska Stara Ves where my lovely aunt grab us by car to my hometown Szczawnica. We had a pleasure to meet my wonderfull family there who, by the way, were asking questions we have no answers for, like „what your plan is?“ And plan was simple – to survive the flight to Rio... (I'm so afraid of flying...). Well, we were still in Poland and we have used blablacar service to get to Łódź where we've spent New Year's Eve and Poznań where my brother with his family lives. Blablacar took us from Poznań to our first couchsurfing host Ivo in Frankfurt. Later on I was dying on the airport but I get into the plane. 
 
And here it is – after 12 hours we are in Rio!

Now, it will be easy - explore Argentina, Chile, Peru and later on, somehow get to Asia!

meanwhile in Rio...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz