18.01.2016

Buenos días, Buenos Aires!

Wydawało się, że w Foz de Iquacu nic nas już tak nie zachwyci tak jak wodospady... W związku z tym, że nasz autobus do Buenos Aires wyjeżdżał dopiero po obiedzie, w godzinach porannych opuściliśmy z Matejem dom Fabia każde z własnym planem: ja oglądać Park Ptaków zaś mój mąż drugą (zaraz po Chinach) największą na świecie hydroelekrownię...

English version at the bottom 


Itaipu
Oboje z naszych mini wycieczek wróciliśmy bardziej niż szczęśliwi. Choć przyznam, że ciężko mi było zrozumieć fascynację Mateja górą betonu, której powstanie okupione zostało zniszczeniem wodospadów większych niż te obecnie odwiedzane oraz zalaniem ogromnych połaci lasu tropikalnego. By wyobrazić sobie gigantyczny rozmiar elektrowni wyobraźcie sobie, że z ilości betonu zużytego do jej zbudowania można by spokojnie wylać autostradę na trasie Lisbona-Moskwa... 

Zdecydowanie inny rodzaj wrażenia zrobi na Was Park Ptaków. Choć nie jestem wielką fanką przeróżnego rodzaju zoo i trzymania zwierząt w klatkach w tym wypadku zrobię wyjątek. Ogromne klatki, zagarniające okoliczny las w swój obręb stanowią dom dla tysiąca przeróżnych, czasem zagrożonych gatunków ptaków, w większości uratowanych z sideł, przemytu i leczonych przez tutejszą organizację. Klatki połączone są przejściami bo tak moi drodzy - do środka można sobie wejść i na odległość ręki mieć zabawne tukany (serio ten dziób nie jest przyklejony?!), kolorowe papugi (taaaaakie wielkie) czy zezowate coś a-la strusie...

Usatysfakconowani oboje pojawiamy się na dworcu licząc, że autobus, który ma nas zabrać do stolicy Argentyny pojawi się. Zakup biletu wymuszony został już we Frankfurcie, gdy na dzień przed odlotem doczytaliśmy na bilecie lotniczym, że pasażerowie wylatujący do Brazylii przy boardingu muszą przedstawić dokument kiedy kraj mają zamiar opuścić. Oczywiście okazało się, że nikt niczego nie sprawdzał, a my zostaliśmy z voucherami na bilet z Foz. Podejrzanie tanimi i z jakiejś dziwnej firmy jak później dowiedzieliśmy od naszych couchsurfingowych znajomych... 
mmmm.... raj dla wegetarian ,P
Ale udało się, autobus przyjechał i po parunastu godzinach zakotwiczyliśmy w stolicy Argentyny - Buenos Aires. Na miejscu już czekali na nas Claudia i Maxi - przemiła kuzynka Mateja z partnerem. To oni i reszta odnalezionej (dzięki sile rażenia internetu) rodziny pomogą nam odkryć prawdziwe oblicze Buenos Aires i jego okolic! 
Pierwsze dwa dni upływają nam na rozmowach, piciu mate i nocnych spotkaniach. Na razie mamy za sobą urodziny jednego z braci Maxa i koleżeńskie grill-party Claudii. Chyba czas ruszyc tyłki do zwiedzania ;) 


You may think that after seing Iquacu waterfalls nothing more here will amaze you. We decided to give it a try next day before getting into our bus to Buenos Aires: I went to visit Park of Birds and Matej to second largest in the world damn Itaipu.

After going back, each of us was more than happy. However I'm still trying to understand Matej's fascination for piece of beton because of which waterfalls bigger than one visited were destroyed. And for bigger picture – imagine that with amount of beton used to build damn you could easily make highway from Lisbone to Moscov...

Other kind of fascination you will find in a Parc of Birds. I am not a fun of zoological gardens and putting animals in cages but for this one I need to make an exeption. Here in huge cages builded within natural rainforest enviromnent is a home for thousands of sometimes indangerous species of birds. Many of them is ill and it was resqued from the smuglers. They are treated with special care here. Cages have the passages between each other and you can go inside to take a closer look and have a big smile on yur face when you see tucans with their funny peaks, colorfull big parrots or strange birds similar to roadrunners.

Both satisfied with the day we went to the bus stop counting that bus which should take us to capital of Argentina will appear. Th ticket we needed to buy already in Franfurt as we discovered on flighticket the sentence that they may not board you if you don't posses no return ticket from Brazil! Of course when boarding obody actually was checking that and we were left with vouchers for the ticket. Strangely cheap and from some strange company – as we heard later from our couchsurfing hosts...

But we've made it! Bus came and after couple of hours we were welcomed by lovely Claudia and Maxi in Retiro Bus Station in Buenos Aires! Lovely cousin of Matej, her friends and family will be our guides troughout the real face of the city!

First days we spend on talks, drinking mate and meetings – we've already been on one birthday party and grill party! Well, maybe is time to kick our asses and go to sightseeing? ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz