8.10.2011

I am a passenger...

Na wariackich papierach… Jak zwykle… 
Mimo przygód udało się w jednym kawałku dotransportować bagaż na dworzec główny w Krakowie. Tutaj – serdeczne dzięki dla Oli za pomoc w targaniu betów, jazdę na czerwonym oraz jazdę pod prąd ;) Bez Ciebie na pewno nie udałoby mi się ostatecznie zasiąść w trzyosobowym przedziale pociągu relacji Wrocław-Kijów o godz 12.56. Podziękowania również dla Sławka, który pomógł wnieść rzeczy a następnie rozpracował logistykę rozmieszczenia ich na 3 metrach kwadratowych :)

 Nie wiem czy to z racji tego, że pociąg międzynarodowy czy jakieś inne siły zadziałały ale pociąg wyruszył punktualnie… Punktualnie również dotarł w miejsce przeznaczenia… Dziwne. Polskie koleje pociągowe nie przyzwyczaiły mnie do komfortu przybywania na czas.
Jazda przyjemna. Już na początku jazdy nasza współtowarzyszka podróży poprosiła konduktora o rozłożenie nam łóżek, tak coby każdy miał swoje i nie wtrącał się w życie drugiego. Słusznie. Po co się integrować.  Ale z drugiej strony co to za podróż bez nowych znajomości? Skoro współspaczka nie wyraziła chęci zapoznania się, trzeba znaleźć inną naiwną duszyczkę. Okazja przytrafiła się dopiero w Przemyślu. Dwie godziny stania i zmiana kół w pociągu. Przecudny zachód słońca.


I pan ze świetnym aparatem. I jak tu nie zagadać? 
Greg. Lat 42. Szkot. Fotograf-podróżnik.  Jedzie do Czarnobyla robić reportaż. Dałby sobie rękę uciąć, że w polskim pociągu można kupić piwo i wódkę, a tu taka niemiła niespodzianka i pół litra żubrówki już mu się skończyło… Lepiej trafić nie mogłam :)  przegadane pół nocy. Pobudka o poranku i o 6.41 pociąg zajechał na stację "Winnica".
Oksana i Anna pomimo wczesnej pory dzielnie czekały na wokzalu.
1 dzień upłynął pod znakiem ogarniania mieszkania. Sympatyczne, dwupokojowe, w ceglanych domkach (jedne z starszych budynków w Winnicy; mają np drewniane schody "w klatce schodowej"). Jest klimat generalnie.
Prócz tego szybki spacerek po centrum miasta, kawa i ciasteczko (albo raczej woda mineralna i ciasteczko) u konsula, wizyta w centrum i „znajomstwo” z panią dyrektor biblioteki.
--> Misja rozpoczęta :)

Losowanie "kto, który pokój zajmuje" :)
Nowy Kacwinland i nowa przestrzeń dla czarnej dziury :)

2 komentarze:

  1. Ciekawe, bardzo interesujące zdjęcia,szczególnie gołębie i dzieci z domu dziecka. Chyba położyłaś się na podłodze i uchwyciłaś to coś w oczach dziecka. A za bagaż to nie ma sprawy. Słyszałem że podczas pokazu tańców kozackich miałyście sporą dawkę nacjonalizmu ukraińskiego a może to ich patriotyzm? szkoda że mu Polacy mamy złe skojarzenia z ich nacjonalizmem a może czas zmienić sposób postrzegania?

    OdpowiedzUsuń
  2. ech, myślę że i Ukraińcy mogliby co nieco o naszym nacjonalizmie powiedzieć... Cóż historii nie zmienimy. Trzeba się przyznać do błędów dziadków i "move on". Niestety ani nam Polakom ani Ukraińcom dialog na razie nie wychodzi najlepiej.

    OdpowiedzUsuń