22.10.2011

Powracając do Krymu...

Otwarcie wystawy
20 października o godz 15. w Winnickim Muzeum Krajoznawczym odbyło się otwarcie wystawy fotograficznej pt. "Powracając do Krymu" («Все ще повертаючись до Криму…»), które było zwieńczeniem ogólnoukraińskiego projektu  "Powracając do Krymu: doświadczenie historii i oświata w kontekście praw człowieka" (organizowany przez Stowarzyszenie "Rezonans" ze Lwowa, finansowany przez niemieckie Stowarzyszenie "Pamięć,odpowiedzialność i przyszłość"), w którym brało udział 25 osób w  wieku 13-15 lat.



Młodzież w kwietniu tego roku odwiedziła wieś Khodzha Sala (Ходжа-Сала) u stóp góry Mangup na Krymie, gdzie gromadziła materiały na temat życia krymskiej mniejszości, która powróciła po deportacji na swe ziemie. Tak powstało kilkanaście artykułów oraz reportaż fotograficzny, które zaprezentowano na wystawie. Fotografie oraz fragmenty wywiadów przedstawić miały pogląd młodych ludzi na historię oraz współczesność Tatarów Krymskich, na prawa człowieka oraz następstwa ich pogwałcenia.

Pocztówki ze zdjeciami

Wystawę można oglądać w winnickim muzeum do 31 października.
Poniżej dwa fragmenty historii opowiedzianych przez prezentowane fotografie, więcej można poczytać klikając w link: Powracając do Krymu - fotografie i historie 
Relację fotograficzną z otwarcia wystawy można obejrzeć klikając w link galeria



Zdjęcie Sary Jag'jajevej

"Sara Jag'jajeva" wróciła na Krym 9 kwietnia 1992 roku. Na początku mieszkała bez wody i światła. Po wodę chodziła do strumienia, światło pojawiło się dopiero 4 lata później. Obecnie Sara mieszka w Khodzha-Sali. Jej rodzina jest jedną z dziesięciu które mieszkają zaraz przy zejsciu z góry Mangupu. Jeśli zdecydujecie sie zdobyć szczyt góry przejdziecie ulicą, która nosi imie badacza mniejszości Tatarów krymskich - Jevlji Czelebi, zobaczycie ją z pewnością. Szczera, z łagodnym spojrzeniem, mieszka tam skąd wywieźli do Uzbekistanu jej babcię. Jest w domu."

Jedna z uczestniczek projektu opowiada historię Rustema

"Rustem Umjerov na wygnaniu spędził 40 lat. Nie dano nam nawet minuty na spakowanie się - co miałem na sobie, w tym mnie zabrali. Jechaliśmy 18 dni w waganach przeznaczonych dla krów. Póki nie opuściliśmy Krymu nie otrzymywaliśmy ani jedzenia ani wody (to trwało ponad dobę). W Uzbekistanie mieszkaliśmy w stodołach, starych domach, tam gdzie nas zostawiono...Bardzo długo szukaliśmy się nawzajem, żeby zebrać rodzinę do kupy: ojca, matkę, czwórkę braci i siostrę. Cały czas żyliśmy myślą że kiedyś jeszcze zobaczymy Bakczysaraj, każdego dnie szukaliśmy sposobu na ucieczkę i powrót do ojczyzny. Za opuszczenie regionu groziło 20 lat zsyłki bez sądzenia czy śledztwa. Pamiętam kiedy wróciliśmy                                                                                                na Krym - to był kwiecień 1987 roku..."


Z historii:

Wysiedlenie Tatarów krymskich w 1944 roku (tat.  Sürgünlik, wygnanie) – wielka sowiecka akcja deportacyjna, zorganizowana w maju 1944 na Krymie Miała być zbiorową karą dla narodu za współpracę Tatarów z Niemcami, jaka zdaniem władz sowieckich miała miejsce w czasie II wojny światowej. W czasie akcji wysiedlono z Krymu około 200 tysięcy Tatarów.
"18 maja 1944 roku na Krymie rozpoczęła się masowa akcja deportacyjna całej ludności Tatarskiej do Azji Średniej  (głównie do Uzbekistanu.)  Oddziały NKWD nocą otoczyły wszystkie wioski i miasteczka, dano ludziom bardzo krótki czas na spakowanie rzeczy. Mogli ze sobą wziąć tylko to, co uniosą. Następnie pod konwojem prowadzono całymi grupami na stacje kolejowe (osoby, które mieszkały z dala od kolei - dowożono ciężarówkami) i wsadzano do bydlęcych wagonów. Transporty - tysiące wagonów ruszyły na Południowy Wschód. W czasie, gdy na froncie trwały ciężkie walki, i brakowało tam ludzi oraz środków transportu, wielkie siły ludzkie oraz techniczne zaangażowano do pastwienia się nad obywatelami ZSSR. Najpierw przeprowadzono deportacje całych narodów na Kaukazie (np. 23 lutego -w dzień sowieckiej armii - wywieziono Czeczenów i Łiguszy do Kazachstanu), a w maju przyszedł czas na Krymskich Tatarów. Były wypadki, gdy NKWD do meczetu spędzała całą ludność jakiegoś niedostępnego aułu i podpalała. Tylko dlatego, iż ze względu na trudności transportowe spowodowane przez brak drogi do osiedla (zazwyczaj w górach), nie mogli ludzi tych wywieźć. Wielu mężczyzn - Tatarów Krymskich była w tym czasie na froncie. Nic nie wiedzieli o wywiezieniu swych żon, matek, ojców i krewnych do Uzbekistanu Gdy wracali po zakończeniu wojny do domu na Krymie, zastawali w swych mieszkaniach obcych Rosjan. Miejscowe organy NKWD natychmiast byłych żołnierzy sowieckiej armii zamykały do aresztu, a następnie odsyłały do Uzbekistanu, jako... wrogów narodu sowieckiego! Gdy zaczęli nielegalnie powracać pod koniec lat 80-tych na Krym, czasami wykupywali od Rosjan za horrendalne sumy własne domy, które kazano im opuścić w maju 1944 roku. Nigdy nie otrzymali za nie żadnego odszkodowania od sowieckiej władzy". 
Zapraszam do zapoznania się z artykułami Stanisława Ciesielskiego -  Deportacje z Krymu




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz