15.05.2016

In The Middle Of The World

Zanim udamy się z wizytą na równik kilka słów o tym co słonko widziało po drodze :) A widziało na przykład jezioro położone w kraterze wygasłego wulkanu. Co więcej krater ten sapiąc i parskając obeszło wokół, widoki nie osłonięte mgłą podziwiając. A potem zapadło nad stolicą kraju Quito.

English version at the bottom

W Quito ugoszczeni zostaliśmy przez przesympatycznego couchsurfera – Andresa. To za jego poradami stolicę i jej okolicę (z środkiem świata na czele) obejrzeliśmy. Co więcej, tak naprawdę, to dzięki jego poradom wcześniej i wulkan Quilotoa schodziliśmy. Tak więc podwójne dziękuję płynie do ciebie Andres. A właściwie to nawet potrójne i poczwórne! Za twoje poranne wymykanie się do pracy, tak ciche i subtelne, że nawet powieka w czasie snu mi nie drgnęła, wyrozumiałość wobec naszej leniwości-chorobliwości, która pierwszego dnia nosa poza mieszkanie nie pozwoliła nam wychylić oraz zabawienie męża nocną odsłoną Quito, gdy ja na Twoim komputerze namiętnie nadganiałam kolejne odcinki ulubionych seriali...
Ech, nie najlepszą odsłonę siebie Wam prezentuję dlatego szybciutko zmieniam temat na: Środek Świata. W związku z tym, że to tłumaczenie Mitad del Mundo nie podoba mi się postanowiłam posługiwać się określeniem Pępek Świata. Bo tam właśnie do tego wesołego punktu zawędrowaliśmy. W XVIII wieku wyliczono gdzie jest równik i tam postawiono pomnik a potem po latach wyrósł dookoła cały kompleks turystyczny. Sęk w tym, że coś poszło nie tak i gdy pojawiły się gepeesy okazało się, że szerokość georaficzna 00'00''00 to pareset metrów dalej jest. I te paręset metrów dalej poszliśmy by odwiedzić dość absurdalne małe, prywatne muzeum, gdzie pani pokazała nam nieudanie wypchane węże, zrekonstuowane domy Indian, dała banany i generalnie tak pełna żartów i żarcików była. Na szczęście prócz małej wycieczki po jakże małym terenie kuriozalnego muzeum było w niej również miejsce na równik i okołorównikowe eksperymenty. Tak, więc Madziku – Matej postawił jajko na gwoździu i dostał z tej okazji nawet certyfikat :D
Samo Quito reklamuje się jako położona najwyżej na świecie stolica świata i jedno z pierwszych miast wpisanych na listę Unesco (co ciekawe razem z Krakowem). Miastem jest rzeczywiśce uroczym. Największe wrażenie robi na mnie – miłośniczce baroku – kościół Campana de Jesus, w którym całe wnętrze zostało ozłocone (CAŁE! ) i jest tak kiczowato złote, że aż piękne. Trochę mniej złote jest wnętrze kościoła Franciszkanów i zapewne dlatego do tego wstęp jest za darmo ;) Prócz tego centrum miasta jest miejscem idealnie nadającym się do niespiesznych przechadzek. Te zaś bezpieczniejsze są niż jazda autobusem, bo tam mogą Was okraść co i nam się przytrafiło. Ale jakże zdziwiony musiał być złodziej, gdy odkrył, że z kieszeni Mateja wyciągnął jego kurtkę przeciwdeszczową. W każym razie niech mu dobrze służy a my będziemy już uważniejsi.
I co kochani? Już prawie jesteśmy w domu. To znaczy na półkuli północnej, ale to już bliżej niż dalej ;) 
------------------------------------------------

Before I will go with the story with equator, short description what was before we reach it. And before was trip to Quilotoa and 5 hour hike around lake situated in the middle of volcano. Awesome! Views – breathtaking... And after we landed in Quito with one amazing guy from cs – Andres.
His place was amazing and had everything we wanted – great owner, bed, shower and internet. I cannot even express in words how grateful we are to you Andres for your hospitality, your morning "going to work silent moves" which never wake me up, your advices and time dedicated to us. I am also grateful for taking my husband out and letting me watch series on your computer... So lazy we are lately...
But! Quito! Highest situated capital in the world and one of the first cities on Unesco list. Exploring its nice neighbourhoods, beautiful churches (Compana de Jesus is must see if you like barroco like me), narrow streets, can take some time so make sure you have reserved enough it to be lazy here. You can also go to the middle of the world if you want... Already in XVIII century scientists calculated where the equator is and based on those calculations Middle of the world monument was built just few kilometres from Quito. Within the years surroundings of the museum changed into whole center and it would be great if the appearings of gps didn't show that actually equator is 250 meters away... So we've went there to be on actual 00.00,00 altitude and we landed in the wirdest museums of the world. Or ridiculous is better world. Cause there it was - place of equator and lady full of jokes showing us skin of anaconda, live guinea pigs and small bananas... Fortunately there was also part dedicated to equator and „equator experiments“ so as of today Matej is owner of certificate stating that he put egg on the nail.
So here we are – on the north again. So much closer home ;)

1 komentarz:

  1. Ви неймовірні!!!!! бажаю нових подорожей та лише позитивних вражень! люблю вас, милі мої!

    OdpowiedzUsuń