31.05.2012

Jak NIE powstała książka "Jak zostać Bogiem i nie zapłakać"

Lubko Deresz
Lubko Deresz to jeden z moich ulubionych współczesnych pisarzy ukraińskich. Mogę chyba nawet spokojnie napisać, że motywacją do szybszego uczenia się języka ukraińskiego była m.in chęć przeczytania jego utworów w oryginale. Bo trzeba Wam wiedzieć, że Deresz należy do tych nielicznych Ukraińców, którego większość książek przetłumaczono na język polski. Zatem kto nie zna niech zakupi i przeczyta: "Kult", "Arche. Monolog, który wciąż jeszcze trwa"czy  "Pokłon Jaszczurce" a najlepiej wszystkie :)
Ci zaś, którzy język Szewczenki w piśmie czytają mają okazję zapoznać się z nową książką Deresza "Głowa Jakuba", której to poświęcone zostało spotkanie w winnickiej Księgarni "Є".
Sala przepełniona. Lecz trudno się dziwić. Młody, utalentowany, otwarty, dowcipny - Lubko Deresz, z miejsce skupia na sobie uwagę publiczności. Potrafi nie tylko pisać, ale i rewelacyjnie opowiadać, prowadzić dialog ze słuchaczami. Umiejętność to rzadka. Poza tym fascynująca osobowość - wegetarianin, z wykształcenia prawie księgowy, świetnie orientujący się w ezoteryce, Wedach, kulturze indyjskiej, grekokatolik - sympatyk buddyzmu, wędrowiec - przebywał w Izraelu, mieszkał w Indiach, pisać zaczął w wieku lat 15, swą pierwszą książkę wydał w wieku 18 lat, gra na saksofonie... Budzi emocje. Jego twórczość spotyka się z różnym przyjęciem: obok bardzo entuzjastycznych recenzji chwalących bogactwo języka i błyskotliwe poczucie humoru autora znajdują się też opinie wg których Deresz nadużywa swej erudycji i ma problemy ze skonstruowaniem ciekawej fabuły. Ja zdecydowanie nie należę do drugiej grupy. Gra, marzenia, wędrówki - tak opisuje proces twórczy Deresz. Jeśli ktoś lubi Borgesa czy Castenadę z pewnością polubi i ukraińskiego pisarza.

Nową książkę "Głowa Jakuba" pisał Deresz długo, zmieniał, przepisywał i rozmiarem była ona zdecydowanie większa niż to co ostatecznie zostało wydane. Pierwotna wersja książki nosiła nazwę "Jak zostać Bogiem i nie zapłakać". Dzieło to - o dość intrygującym tytule nie ujrzało światła dziennego. Skończywszy utwór doszedł autor do wniosku, że nie jest to "jego" książka i -jak powiedział - musiał zabawić się w Kill-Billa i z częścią utworu pożegnać się klawiszem "delete". Tak powstała "Głowa Jakuba". Czy biblijne skojarzenie jest przypadkowe? Bynajmniej. Jak wyjaśnił Lubko słuchaczom  - nawiązanie do biblijnej postaci Jakuba było zamierzone. A konkretniej nawiązanie do historii walki Jakuba z aniołem, którą w utworze rozumieć można na kilka sposobów. Jeśli idzie o historię: bohater musi wywalczyć sobie prawo na to, aby zostać bohaterem. Ale można i tak (za słowami Deresza): jakubową walkę toczy sam pisarz z książki, walczy, aby dała się napisać (tak jak było w przypadku tego utworu). Nie dziwi zatem i wyznanie autora, że sam  nazywa książkę swego rodzaju "Przewodnikiem po światopoglądzie". 

A jaki to światopogląd - cóż, zabieram się do lektury!


Oraz link do strony ukraińskiej z niezłymi fotkami i ciekawym komentarzem ze spotkania: v-gallery/deresh

Jestem przekonana, że powiedziałam coś mądrego. Tylko nie pamiętam co :)))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz