3.09.2013

Nie musi być pozytywnie, ważne, by było intensywnie!



Mam lęk wysokości. Strach paraliżuje mnie w samolocie, w górach, ale i na siódmym piętrze bloku, w którym mieszkamy. Gruzja to Kaukaz. Po co się tam pchać z lękiem wysokości? Z drugiej strony wiem, że uprawiający wspinaczkę Matej „z całej tej przyrody“ najchętniej widziałby się w górach. Może nie będzie tak źle, myślę, i ze wszystkich opcji wybieram to, co uznaję za najmniejsze – Tuszetia. Dostać możemy się jeepem przez przesmyk Abano Pass (2850 m.n.p.m.).
I choć już sama myśl o metrach nad poziomem morza przeraża, ładujemy się do samochodu wyglądającego dość odpowiedzialnie Gruzina i po 2 godzinach oczekiwania ruszamy. Po 30 minutach, zapewne na wysokości kilkuset zaledwie metrów, gdy przejeżdzamy ponad pierwsze wierzchołki drzew, drżącym głosem pytam, czy to już... Potem jest już tylko gorzej. Na przystanku przed przesmykiem gdzie nasz kierowca zatrzymuje się na poszerzonej drodze (gdzie ona jest poszerzona?) nie wytrzymuję i leją się łzy sielskie anielskie i wychlipuję w ramię Mateja „nigdy w życiu się tak nie bałam“. Automatycznie wsiadam z powrotem do samochodu z nadzieją, że widok na miejscu wynagrodzi mi cierpienia.



Tuszetia - kraj baców i małych wiosek, w którym żyje maksymalnie kilkaset ludzi. Obecnie większość z nich na zimę schodzi z gór do okolicznych wiosek, zostaje może dziesięć, może piętnaście rodzin, głównie ludzie starsi. A zima trwa od połowy października do maja. Ale jak tam jest! Wspomnienie jeepa rozpływa się w mgle zapomnienia, a ja nie mam ochoty podnosić się z ziemi. Mogę patrzeć na rozpościerające się wokół góry do końca życia. Trzy-cztero-tysięczniki, których piękno zapiera dech w piersiach. Z drugiej strony Dagestan, Czeczenia... Ale droga tutaj wiedzie tylko przez Abano Pass, myślimy zasypiając w namiocie nad jeziorem Oreti na wysokości, jak podpowiada GPS – 2659 m.npm... W takich momentach zaczynam rozumieć zasadę Mateja „nie musi być pozytywnie, ważne, żeby było intensywnie!“






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz