Tytułem wstępu…
Tak moi kochani – wszystko co piękne i dobre szybko się
kończy jak mówi jedna z mądrości ludowych.
Nie mam pojęcia jak to się stało, że po roku czasu spakowałam na powrót
swój majątek i wróciłam na ojczyzny łono. Wolontariat Europejski w Winnicy
dobiegł końca.
Zanim przejdę do odpowiedzi na pytanie z tytułu posta pozwólcie, że przypomnę Wam co tutaj robiłam cobyście wiedzieli jak ciężko było usiąść i napisać to podsumowanie – na odpowiednie zebranie myśli potrzebne były 2 miesiące wakacji spędzonych oczywiście na ukochanej ziemi Bohuna (o czym też za chwilę).
Zanim przejdę do odpowiedzi na pytanie z tytułu posta pozwólcie, że przypomnę Wam co tutaj robiłam cobyście wiedzieli jak ciężko było usiąść i napisać to podsumowanie – na odpowiednie zebranie myśli potrzebne były 2 miesiące wakacji spędzonych oczywiście na ukochanej ziemi Bohuna (o czym też za chwilę).
| Tak to wyglądało rok temu... |
| A tak teraz... znajdź 5 różnic ;) |
Początki…
| Klub Europejski |
Zaczęło się od aktimatyzacji, poznawania miasta, ustalania
grafików pracy i myśleniem nad pomysłami co jeszcze można by zrobić (Przypominam posta "...i przed narodem niosą oświaty kaganiec") Zaczęło
się niewinnie – wraz z Iwoną prowadzić miałyśmy Klub Nauki Języka Polskiego
oraz organizować zajęcia w szkolnych Klubach Europejskich. Zainteresowania
naszymi zajęciami przerosło nasze najśmielsze oczekiwania – z dwóch grup
zrobiły się 4 później 5, każda licząca ponad 20 osób, do Klubów Europejskich
dołączyła moja ukochana grupa pięcioklasistów z Pierwszej Szkoły z którą
zaczęłam spotykać się na osobnych lekcjach języka polskiego, wystartował
prowadzony przez Iwonę Polski Klub Filmowy i prowadzone przeze mnie Spotkania z
polskim współczesnym teatrem. A to był tylko początek. I trzeba zaznaczyć, że
to co zaczęłyśmy dotrwało do końca – zarówno dzieciaki jak i grupy dorosłe były
z nami całe 9 miesięcy naszego wolontariatu. Na ostatnich zajęciach sporo było
wzruszeń i podarunków. Również dla naszych najlepszych uczniów (wszystko dzięki
uprzejmości Konsulatu Generalnego RP w Winnicy). Zresztą sami zobaczcie -> na zdjęciach
Rozwijamy skrzydła…
Kiedy już poczułyśmy się bardzo pewnie w naszej organizacji
i w naszym mieście – tutaj ukłony dla Oksany i Ani, bez których nie byłoby to możliwe
– przyszedł czas na bardziej samodzielne akcje . Udało się nam zaprzyjaźnić z
kilkoma organizacjami, we współpracy z którymi później robiliśmy rzeczy wielkie
;) I tak umocniła się współpraca "Kreativu" z Konsulatem Generalnym RP w Winnicy
oraz Biblioteką Timiriaziewa i zawiązała nowa współpraca z winnicką Księgarnią "Є". W takim właśnie gronie udało nam się zorganizować wspólnie Wieczór Poezji poświęcony Wisławie Szymborskiej oraz cykl wydarzeń związanych z obchodami Roku Janusza Korczak w Polsce (na czele z konkursem i wystawą). Pomimo wielu niespodzianek
i zakrętów losu świetnie poradziliśmy sobie z organizacją Miasteczka
Wolontariuszy w czasie Dnia Europy w mieście Winnica. Dzielnie uczestniczyłyśmy
też w spotkaniach promujących wolontariat w Miasteczku Europejskim w Kijowie w
czasie Euro 2012.
| Z Żadanem |
W międzyczasie…
| Koncert Perkalaby |
To było chyba najciekawsze – to, co wydarzało się, w czym
uczestniczyłam w tak zwanym "międzyczasie". A działo się sporo. Prócz akcji
zorganizowanych typu szkolenia wolontariuszy, dzięki którym popracowaliśmy i
pobawiliśmy się trochę w takich miastach jak Odessa, Kijów czy Lwów sporo
weekendów spędzałyśmy poza Winnicą – podróżując, zwiedzając, obserwując.
Odwiedzali mnie znajomi – niektórzy dzielnie po raz pierwszy wybrali się na
wschodnie rubieże. Tutaj warto wspomnieć podwójne zwiedzanie Białogrodu – zimą: z wolontariuszem Piotrkiem nocne chodzenie po murach zamku i latem: z
szalonymi dziewczynami z Krakowa, które po raz pierwszy na ziemi Akermańskiej
postawiły stopę. Ale i w samej Winnicy działo się sporo. Czasem naprawdę ciężko
było się zdecydować co wybrać – wycieczka czy koncert? Moje życie kulturalne, nie
ukrywam, koncentrowało się w Winnicy w Księgarni "Є". Spotkania z pisarzami , poetami (Matiasz, Żadan, Irwanec, Andruchowycz, Lubka, Deresz...),
nauka ręcznego robienia kartek, tkanie, zakup biletów na koncerty, spotkania
autostopowiczów, wieczory kinowe… tak, to wszystko odbywało się w lub za
pośrednictwem Księgarni. I o wszystkim mogliście poczytać relacje na moim blogu. Gdzieś w połowie wolontariatu ciekawie działo się
również w Eksperymentalnym Centrum Sztuki Współczesnej.
| ArtPole |
| Młynomania |
Czas na urlop?
Wreszcie nadszedł czas na zakończenie wolontariatu. Jedno z
pytań na szkoleniach wolontariuszy brzmiało: „Czy istnieje życie po
wolontariacie?” Nie wiadomo. Starzy górlae twierdzą, że tak. Ale zebranie się w sobie, otarcie łez to proces długotrwały –
mnie zajął całe dwa miesiące. Nie mogłam tak od razu uciec od mojej Winnicy.
Lipiec i sierpień upłynął mi w radosnej atmosferze podróżowania stopem, fotografowania,
poznawania nowych ludzi, festiwalach, pisaninie i tłumaczeniach. Przede wszystkim rewelacyjny festiwal ArtPole, o którym przeczytacie na portalu eastbook.eu, z którym nawiązałam współpracę – gorąco polecam
każdemu. Do zapamiętania i powrócenia tam w moim osobistym rankingu z tych
wakacji pozostanie właśnie ten festiwal. I Krym oczywiście. Nie do opisania w
słowach. Zobaczcie na zdjęciach. I oczywiście w sposób szalony przewrócone
życie w te wakacje. A wszystko przez Olgę W… Tak Ola, policzymy się kiedyś w
następnej podróży stopem – wtedy zostawię Cię w Nachujewyczach samą...
| Takie widoki mnie żegnały... |
Co dalej?
To pytanie prześladuje mnie od mojego powrotu do Polski. Nie
żebym ja je sobie zadawała. Nie, nie. Moja odpowiedź jest już na wskroś ukraińska: "Все буде добре!" Ale pytanie pojawia się zewsząd. Więc moi drodzy –
tutaj dla wszystkich oficjalne oświadczenie: „Nie wiem co dalej” :) Myślę, że to nie
koniec misji Winnica. Przechodzi ona po prostu na inny level. Miejmy nadzieję,
że lepszy i wyższy ;) Winnica na pewno pojawi się w mojej najbliższej
przyszłości w związku z nowymi projektami w których mam zamiar wziąć udział (a
w niektórych już biorę). Na razie układam sobie karierę naukową w Krakowie,
cieszę się pięknem Pienin, planuję w końcu odpocząć, żenię brata i generalnie
się nie nudzę :)
DZIĘKUJĘ!
Mimo iż to nie koniec misji Winnica to jednak koniec
jakiegoś jej etapu. W związku z tym są osoby, którym chciałabym tutaj raz jeszcze
gorąco podziękować – za to, że ten rok był taki jaki był. Nic bym w nim nie
zmieniła! Dziękuję - Дякую!:
Oksanie – szefowej "Kreativu", za to, że wszystko ogarnia i
jest po prostu wspaniała i jedyna w swoim rodzaju;
| Oksana, Wiktoria, ja i Ania :) |
Wiktorii – za bycie cierpliwą nauczycielką;
Oli – za to, że jest crazy, super się z nią hiczhajkuje i pokazuje, że jak się chce to się da;
Dimie – za to że ze mną wytrzymywał, towarzyszył i pomagał - do samego końca;
Natalce i Saszkowi – za wspólne dzielenie emocji piłkarskich, festiwalowe szaleństwa i księgarniowe spotkania;
Wani i Wicie – za to, że są zwariowani, podróżują w każdych warunkach i kochają grać muzykę;
Igorowi – za niechęć do polskości i oprowadzanie moich
znajomych po Winnicy;
Żeni i Taji – za członkowstwo w Cirikloro;
Ulanie - za moją wiedzę o Celanie i Czerniowcach oraz za wspaniałych rodziców;
Wojtkowi - za celebrowanie polskich świąt i niespodziewane wizyty o wczesnych godzinach rannych;
Maksymowi - za gościnność i chęć pomocy pomimo wszystko;
Sąsiadom - za niewtrącanie się w nasze życie na Perszotrawnewej nawet w czasie głośniejszych nocnych Polaków rozmów :)
Przyjaciołom z Polski - Oldze, Aśce, Magdzie, Kaśce, Oli, Dorocie, Markowi, Piotrkowi - za to że się nie przestraszyli, odwiedzili i
zakochali się się (mam nadzieję) w Ukrainie. Czapka z głów przed Aśką przede wszystkim za jej pierwsze odwiedziny :)
Tym, którzy śledzili blogaska - za uwagi i słowa otuchy - pamiętajcie: to jeszcze nie koniec ;)
Tym, którzy śledzili blogaska - za uwagi i słowa otuchy - pamiętajcie: to jeszcze nie koniec ;)
Mojej kochanej Oleńce – za to że we mnie wierzyła i duchem
obecna była. Bo po co nam słowa.
I wszystkim-wszystkim za wszystko i za nic ;)
A poniżej filmik nagrany przeze mnie na festiwalu Młynomania i winnicki zespół Cirikloro :) (którego część zagrała na ostatniej imprezie)
I zdjęcia z ostatniej biby na Perszotrawnewej - pełna niespodziewanych zwrotów akcji i baaardzo wesoła :) Z muzyką na żywo.
Zdjęcia z wspaniałej Ukrainy podziwiać możecie -> tutaj




:'(
OdpowiedzUsuńMarto, povertaisya!!!! (Mentorka)
OdpowiedzUsuń