1.09.2012

Czy to koniec misji-Winnica? Podsumowania słów kilka (lub kilkanaście)

Tytułem wstępu…

Tak moi kochani – wszystko co piękne i dobre szybko się kończy jak mówi jedna z mądrości ludowych.  Nie mam pojęcia jak to się stało, że po roku czasu spakowałam na powrót swój majątek i wróciłam na ojczyzny łono. Wolontariat Europejski w Winnicy dobiegł końca.
Zanim przejdę do odpowiedzi na pytanie z tytułu posta pozwólcie, że przypomnę Wam co tutaj robiłam cobyście wiedzieli jak ciężko było usiąść i napisać to podsumowanie – na odpowiednie zebranie myśli potrzebne były 2 miesiące wakacji spędzonych oczywiście na ukochanej ziemi Bohuna (o czym też za chwilę).

Tak to wyglądało rok temu...
A tak teraz... znajdź 5 różnic ;)

Początki…

Klub Europejski
Zaczęło się od aktimatyzacji, poznawania miasta, ustalania grafików pracy i myśleniem nad pomysłami co jeszcze można by zrobić (Przypominam posta "...i przed narodem niosą oświaty kaganiec") Zaczęło się niewinnie – wraz z Iwoną prowadzić miałyśmy Klub Nauki Języka Polskiego oraz organizować zajęcia w szkolnych Klubach Europejskich. Zainteresowania naszymi zajęciami przerosło nasze najśmielsze oczekiwania – z dwóch grup zrobiły się 4 później 5, każda licząca ponad 20 osób, do Klubów Europejskich dołączyła moja ukochana grupa pięcioklasistów z Pierwszej Szkoły z którą zaczęłam spotykać się na osobnych lekcjach języka polskiego, wystartował prowadzony przez Iwonę Polski Klub Filmowy i prowadzone przeze mnie Spotkania z polskim współczesnym teatrem. A to był tylko początek. I trzeba zaznaczyć, że to co zaczęłyśmy dotrwało do końca – zarówno dzieciaki jak i grupy dorosłe były z nami całe 9 miesięcy naszego wolontariatu. Na ostatnich zajęciach sporo było wzruszeń i podarunków. Również dla naszych najlepszych uczniów (wszystko dzięki uprzejmości Konsulatu Generalnego RP w Winnicy). Zresztą sami zobaczcie -> na zdjęciach

Rozwijamy skrzydła…

Kiedy już poczułyśmy się bardzo pewnie w naszej organizacji i w naszym mieście – tutaj ukłony dla Oksany i Ani, bez których nie byłoby to możliwe – przyszedł czas na bardziej samodzielne akcje . Udało się nam zaprzyjaźnić z kilkoma organizacjami, we współpracy z którymi później robiliśmy rzeczy wielkie ;) I tak umocniła się współpraca "Kreativu" z Konsulatem Generalnym RP w Winnicy oraz Biblioteką Timiriaziewa i zawiązała nowa współpraca z winnicką Księgarnią "Є". W takim właśnie gronie udało nam się zorganizować wspólnie Wieczór Poezji poświęcony Wisławie Szymborskiej oraz cykl wydarzeń związanych z obchodami Roku Janusza Korczak w Polsce (na czele z konkursem i wystawą). Pomimo wielu niespodzianek i zakrętów losu świetnie poradziliśmy sobie z organizacją Miasteczka Wolontariuszy w czasie Dnia Europy w mieście Winnica. Dzielnie uczestniczyłyśmy też w spotkaniach promujących wolontariat w Miasteczku Europejskim w Kijowie w czasie Euro 2012. 

Z Żadanem
W międzyczasie…

Koncert Perkalaby
To było chyba najciekawsze – to, co wydarzało się, w czym uczestniczyłam w tak zwanym "międzyczasie". A działo się sporo. Prócz akcji zorganizowanych typu szkolenia wolontariuszy, dzięki którym popracowaliśmy i pobawiliśmy się trochę w takich miastach jak Odessa, Kijów czy Lwów sporo weekendów spędzałyśmy poza Winnicą – podróżując, zwiedzając, obserwując. Odwiedzali mnie znajomi – niektórzy dzielnie po raz pierwszy wybrali się na wschodnie rubieże. Tutaj warto wspomnieć podwójne zwiedzanie Białogrodu – zimą: z wolontariuszem Piotrkiem nocne chodzenie po murach zamku i latem: z szalonymi dziewczynami z Krakowa, które po raz pierwszy na ziemi Akermańskiej postawiły stopę. Ale i w samej Winnicy działo się sporo. Czasem naprawdę ciężko było się zdecydować co wybrać – wycieczka czy koncert? Moje życie kulturalne, nie ukrywam, koncentrowało się w Winnicy w Księgarni "Є". Spotkania z pisarzami , poetami (Matiasz, Żadan, Irwanec, Andruchowycz, Lubka, Deresz...), nauka ręcznego robienia kartek, tkanie, zakup biletów na koncerty, spotkania autostopowiczów, wieczory kinowe… tak, to wszystko odbywało się w lub za pośrednictwem Księgarni. I o wszystkim mogliście poczytać relacje na moim blogu. Gdzieś w połowie wolontariatu ciekawie działo się również w Eksperymentalnym Centrum Sztuki Współczesnej. 

ArtPole
Młynomania
Czas na urlop?

Wreszcie nadszedł czas na zakończenie wolontariatu. Jedno z pytań na szkoleniach wolontariuszy brzmiało: „Czy istnieje życie po wolontariacie?” Nie wiadomo. Starzy górlae twierdzą, że tak. Ale zebranie się w sobie, otarcie łez to proces długotrwały – mnie zajął całe dwa miesiące. Nie mogłam tak od razu uciec od mojej Winnicy. Lipiec i sierpień upłynął mi w radosnej atmosferze podróżowania stopem, fotografowania, poznawania nowych ludzi, festiwalach, pisaninie i tłumaczeniach.  Przede wszystkim rewelacyjny  festiwal ArtPole, o którym przeczytacie na portalu eastbook.eu, z którym nawiązałam współpracę – gorąco polecam każdemu. Do zapamiętania i powrócenia tam w moim osobistym rankingu z tych wakacji pozostanie właśnie ten festiwal. I Krym oczywiście. Nie do opisania w słowach. Zobaczcie na zdjęciach. I oczywiście w sposób szalony przewrócone życie w te wakacje. A wszystko przez Olgę W… Tak Ola, policzymy się kiedyś w następnej podróży stopem – wtedy zostawię Cię w Nachujewyczach samą... 
Takie widoki mnie żegnały...

Co dalej?

To pytanie prześladuje mnie od mojego powrotu do Polski. Nie żebym ja je sobie zadawała. Nie, nie. Moja odpowiedź jest już na wskroś ukraińska: "Все буде добре!" Ale pytanie pojawia się zewsząd. Więc moi drodzy – tutaj dla wszystkich oficjalne oświadczenie: „Nie wiem co dalej” :) Myślę, że to nie koniec misji Winnica. Przechodzi ona po prostu na inny level. Miejmy nadzieję, że lepszy i wyższy ;) Winnica na pewno pojawi się w mojej najbliższej przyszłości w związku z nowymi projektami w których mam zamiar wziąć udział (a w niektórych już biorę). Na razie układam sobie karierę naukową w Krakowie, cieszę się pięknem Pienin, planuję w końcu odpocząć, żenię brata i generalnie się nie nudzę :)
 
DZIĘKUJĘ!

Mimo iż to nie koniec misji Winnica to jednak koniec jakiegoś jej etapu. W związku z tym są osoby, którym chciałabym tutaj raz jeszcze gorąco podziękować – za to, że ten rok był taki jaki był. Nic bym w nim nie zmieniła! Dziękuję - Дякую!:

Oksanie – szefowej "Kreativu", za to, że wszystko ogarnia i jest po prostu wspaniała i jedyna w swoim rodzaju;
Oksana, Wiktoria, ja i Ania  :)
Ani – najwspanialszej mentorce pod słońcem, której słowa "Дівчата в чим Вам допомогти?"  pozostaną ze mną na zawsze;
Wiktorii – za bycie cierpliwą nauczycielką; 
Oli – za to, że jest crazy, super się z nią hiczhajkuje i pokazuje, że jak się chce to się da;
Dimie – za to że ze mną wytrzymywał, towarzyszył i pomagał - do samego końca;
Natalce i Saszkowi – za wspólne dzielenie emocji piłkarskich, festiwalowe szaleństwa i księgarniowe spotkania;
Wani i Wicie – za to, że są zwariowani, podróżują w każdych warunkach i kochają grać muzykę;
Igorowi – za niechęć do polskości i oprowadzanie moich znajomych po Winnicy;
Żeni i Taji – za członkowstwo w Cirikloro;
Ulanie - za moją wiedzę o Celanie i Czerniowcach oraz za wspaniałych rodziców;
Wojtkowi  - za celebrowanie polskich świąt i niespodziewane wizyty o wczesnych godzinach rannych;
Maksymowi - za gościnność i chęć pomocy pomimo wszystko;
Sąsiadom - za niewtrącanie się w nasze życie na Perszotrawnewej nawet w czasie głośniejszych nocnych Polaków rozmów :)
Przyjaciołom z Polski  - Oldze, Aśce, Magdzie, Kaśce, Oli, Dorocie, Markowi, Piotrkowi - za to że się nie przestraszyli, odwiedzili i zakochali się się (mam nadzieję) w Ukrainie. Czapka z głów przed Aśką  przede wszystkim za jej pierwsze odwiedziny :)  
Tym, którzy śledzili blogaska - za uwagi i słowa otuchy - pamiętajcie: to jeszcze nie koniec ;)
Mojej kochanej Oleńce – za to że we mnie wierzyła i duchem obecna była. Bo po co nam słowa. 

I wszystkim-wszystkim za wszystko i za nic ;)

A poniżej filmik nagrany przeze mnie na festiwalu Młynomania i winnicki zespół Cirikloro :) (którego część zagrała na ostatniej imprezie)
I zdjęcia z ostatniej biby na Perszotrawnewej - pełna niespodziewanych zwrotów akcji i baaardzo wesoła :) Z muzyką na żywo.
Zdjęcia z wspaniałej Ukrainy podziwiać możecie -> tutaj
Ale po co podziewiać? - pakować plecaki i w drogę! Hej!;)


Z Olą i Igorem (by Wania)
Zdjęcia z jednorazowego aparatu :) (by Wania)
(by Wania)
(by Wania)






2 komentarze: