3.06.2012

Leksykon miast intymnych zapity Absyntem... czyli Andruchowycz w Winnicy

Jurija Andruchowycza nie trzeba nikomu przedstawiać. To chyba najbardziej rozpoznawalny (i najbardziej "udzielający się" i tłumaczony) współczesny pisarz ukraiński. Nie pierwszy raz miałam okazję znaleźć się na spotkaniu z nim. Niezwykłe jest, że jego postać większe wywołuje zainteresowanie w Polsce niż na Ukrainie.
Leksykon miast intymnych
Prezentacja jego najnowszej książki "Leksykonu miast intymnych" odbyła się -  a gdzieżby indziej - w Księgarni "Є". Prezentacja ekspresowa - z kilkoma słowami odautorskimi, czytaniem fragmentów nowej książki, dosłownie 3 pytaniami i szybką sesją autografów. Czy jest czego żałować? Powinna trwać dłużej?

Jurij Andruchowycz
Cóż... Ja do fanek spotkań z Andruchowyczem nie należę. Owszem, książki - zwłaszcza "Moskowiada" czy "Perwersje" - lubię, czytałam, podziwiam itp. ale same spotkania do mnie osobiście nie przemawiają; zdecydowanie bardziej odpowiada mi ironiczny sposób prezentacji Irwańca czy filozoficznie nacechowane wypowiedzi Deresza niż jakiś taki nijaki, sztuczny sposób wypowiedzi Andruchowycza. Ale wróćmy do samej książki...
"Leksykon miast intymnych" - książka, gdzie zadziałała magia liczb: Andruchowycz opisuje 111 miast, w których przebywał (bądź które w jakikowliek sposób są dla niego intymne), książka swą premierę miała 11.11.2011 roku, książka kosztuje 111 hrywien... Można by przedłużać wyliczankę. Pośród 111 miast opisanych przez Andruchowycza jest miejsce i na kilka polskich: Kraków, Wrocław, Warszawa, Szczecin (uwaga krakusy! Wrocław - ośrodek polskiej bohemy!) Autor zamierzał przedstawić cały alfabet. «Czyli każdą literę alfabetu, oprócz miękkiego znaku. Z niektórymi miastami miałem kłopot. Trudno było znaleźć miasto zaczynające się od ukraińskiej literki «и» czy «ї». Najwięcej miast, nie wiadomo dlaczego, rozpoczyna się od litery «б» – mówił pisarz. Ale jak mówi sam Andruchowycz ma to być książka  "o czymś więcej aniżeli o miastach, które stały się Miejscami, przy czym bardzo osobistymi, niby strefy erogenne i intymne. Miejsca są oznakowane na mapie jako miasta. Opowieści o każdym z Miejsc nie są jednakowe. Są tam opowieści z dzieciństwa, młodości, opisy podróży”...
Teoretycznie zachęca. Cóż, wyrywkowo przeczytane fragmenty o różnych miastach już niekoniecznie. 

Zdjęcia ze spotkania - jak zwykle na picasie -> spotkanie z Andruchowyczem

Andruchowycz nie pojawił się jednak w Winnicy specjalnie, aby zaprezentować nową książkę. Prezentacja odbyła się jakby "przy okazji". Winnica pojawiła się natomiast na trasie koncertowej Andruchowycza z eksperymentalną polską grupą muzyczną Karbido (związana z Wrocławiem i platformą działań artystycznych Hermetycznego Garażu Tomasza Sikory.
źródło: v-gallery.vn.ua
"Absynt" - to trzeci - po "Samogonie" i "Cynamonie" projekt polskiego zespołu zrealizowany  z ukraińskim pisarzem - zakończenie tryptyku. Jak można przeczytać na stronie Hermetycznego Garażu w nowym projekcie "artyści wykraczają poza estetykę dwóch poprzednich albumów, ukazując wielowarstwową przestrzeń spotkania muzyki, poezji, prozy i filmu". Nie jest to faktycznie typowy koncert - wszystko jest rozgrywane na scenie niby za motywami powieści Andruchowycza "Perwersja". Bohaterem jest Stanisław Perfecki, który pojawia się w Wenecji i tajemniczo znika - owo znikanie, zanikanie, mieszanie, chowanie, ukrycie to również wyznaczniki tego, co odbywa się na projektorze, później na scenie. Koncert właściwie w całości składa się z szczątków, urywków, epizodów, skrawków melodii, fragmentów utworów, melodeklamacji... Wrażenie? Cóż, mnie osobiście nie powaliło na kolana, choć zewsząd płynęły słowa zachwytu. Zdecydowanie bardziej przypadł mi do gustu pierwszy album - "Samogon", a nowy projekt daleki był od tej estetyki i sposobu wykonania. A skąd nazwa? Cóż, absyntem upijali się dekadenci....
Warto na koniec dodać że zespół Karbido to nie tylko "ukraiński" projekt i ukraińska trasa koncertowa. Wrocławska grupa  znana jest ze swej szerokiej działalności artystycznej. Jej najbardziej znanym projektem jest audio-spektakl "Stolik"  – koncert grany na drewnianym, elektroakustycznym stole własnego autorstwa czy mniej znane - Katastrofa LZ 129 Hindenburg − słuchowisko radiowe na żywo (z udziałem publiczności) zrealizowane w stylu produkcji Orsona Wellsa i  "Paper T.E.S.L.A. Show" − sceniczna hybryda gatunków i form, swoisty miks koncertu rockowego, projekcji filmowej, opery i monodramu.


Polecam:
oficjalna strona zespołu Karbido: www.karbido.com

(dla ukrainojęzycznych;))
-> ciekawy opis spotkania z Andruchowyczem (strona o wydarzeniach kulturalnych w Winnicy, która nie tak dawno odkryłam) ->  v.gallery.vn.ua/andruchowycz
-> media-wystawa "Absynt"; tekst + foto:
lorna-l.livejournal.com (blog Larysy Tymczenko)
www.a2vin.com (tekst Larysy Tymczenko, zdjęcia Maksyma Kuszki)
v-gallery.vn.ua/andruchowycz+karbido

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz