8.04.2012

"Na bogato". Święta Wielkanocne w stepie nie tak szerokim

na bogato :)
koszyczek wielkanocny
Nie były to moje pierwsze święta wielkanocne spędzone poza domem rodzinnym. Wielkanoc w roku 201o świętowana była w rumuńskiej miejscowości Baia Mare a śniadanie składało się z sera, pasztetu, kawałka szynki, resztki chleba oraz piwa. W tym roku było po polsku na Ukrainie czyli "na bogato". 
Udało się nawet dotrzymać tradycji i pójść poświęcić pokarmy w koszyczku do kościoła (tak, tak - a w mini-koszyczku baranek, sól, masełko, szyneczki troszkę i malowane jajko:)). Na śniadanie zaproszeni zostali nasi bliscy przyjaciele, dodam - śniadanie własnoręcznie przygotowane przez nas-wolontariuszki EVS. Moje zdolności kulinarne (jak większość z Was wie) pozostawiają wiele do życzenia jednak na śniadaniu (które śmiało notabene przeciągnąć się do kolacji) podany został przygotowany przeze mnie żurek! :) Nowe wcielenie: Kacwin-gospodyni domowa :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz