| Kacwin&kids |
O mojej niechęci do dzieci wie
zdecydowana większość znajomych. Wielkie zatem zdziwienie wywołała
informacja, że jedna z moich grup języka polskiego składa się wyłącznie z
9-10 latków. I co więcej - jest to moja ulubiona grupa!
Świat staje na głowie... Kacwin lubi dzieci...
To
prawda. Kacwin lubi dzieci i jak się okazuje potrafi się z nimi
porozumieć. Ale dotyczy to jedynie wybranych dzieci :) Kochani moi
przyjaciele - nie bójcie się - rozwrzeszczane, płacząco-wydzierające się
katastrofy nadal pozostają w obszarze mojej niechęci i wzroku "Odejdź
stąd!".
Dzierżenie kaganka oświata nie jest zajęciem łatwym. Dopiero kiedy samemu spróbuje się stanąć po tej ciemnej stronie mocy można zrozumieć, co mieli na myśli nasi dziadowie wymyślając przekleństwo "obyś cudze dzieci uczył". Zaiste, ciężki to kawałek chleba. Chylę czoło przed wszystkimi nauczycielami, których spotkałam w swym 25-letnim życiu a których pracy nie doceniałam.
Ale do rzeczy...
| Wlad, Witia i Nazar |
| Sasza, Katia i Ania |
Z grupą pięcioklasistów na lekcjach języka polskiego spotykam się jakoś od grudnia. Już pierwsze zajęcia z nimi uświadomiły mi, że będziemy się lubić. Bo jak tu nie lubić dzieciaków, które: są grzeczne, nie krzyczą, jeśli za dużo mówią nie na temat po zwróceniu uwagi od razu się uspokajają, które w obliczu kryzysu "potencjalnego nie otrzymania wizy przez mnie" stwierdzają, że albo mnie gdzieś schowają, albo powiedzą, że jestem Ukrainką, albo pójdą protestować, obsypują Cię kwiatami na Dzień Kobiet (i z innych okazji), zadają milion pytań testujących twoją znajomość języka, kultury, literatury, komplementują twój wygląd pytając "gdzie kupiłaś takie piękne kolczyki? ładnie Ci w nich. chciałbym kupić takie mamie"...itd, itd....
Imiona tych urwisów: Kateryna, Ania, Dasza, Margo, Aleksandra, Wlad, Wiktor, Nazar, Aleksander. I oczywiście ich wspaniała nauczycielka, która namówiła mnie na prowadzenie lekcji polskiego z nimi - Ludmyła (dodam, że przymiotnik wspaniała jest jak najbardziej na miejscu, ponieważ nie jest regułą, że wszystkie nauczycielki tutaj mają tyle oleju w głowie co ona;))
I tak spotykamy się raz albo dwa razy w tygodniu z nimi i zgłębiamy tajniki naszego pięknego polskiego języka. W najbliższym czasie wybierają się moje dzieciaki na wycieczkę do Polski. W planie mają Kraków, Wieliczkę, Wrocław. Prócz tego chcą jeszcze odwiedzić Lwów i Drezno. W związku z zbliżającym się terminem wyjazdu ich zainteresowanie tym co potencjalnie mogą zobaczyć sięga zenitu i "normalne" lekcje prowadzić ciężko. I zamiast tego śpiewamy, recytujemy, opowiadamy...
| Kacwin, Pan konsul i dzieciaki |
Swoją wiedzę i umiejętności dzieciaki miały okazję niedawno zaprezentować. Zaproszenie na spotkanie przyjął i zjawił się u nas konsul RP w Winnicy Pan Damian Ciarciński. Na początek podjął wyzwanie wytłumaczenia dzieciom kim jest konsul i czym się zajmuje (z sukcesem :)). Dzieciaki szybko przełamały barierę pewnej nieśmiałości i poszło: wierszyki, opowiadanie legend, pytania do Pana konsula i wspólne śpiewanie. I niespodzianka - Pan konsul obdarował przyszłych biegłych "użytkowników" języka polskiego drobnymi podarunkami w postaci książek, map Polski, gier i rozmaitych akcesoriów. Dziękujemy!
Krótki mix tego co się działo zobaczycie poniżej, a więcej zdjęć mojej ukochanej grupy w albumie "Pięcioklasiści".
Jeszcze raz dziękuję za udział w spotkaniu Panu konsulowi Damianowi Ciarcińskiemu. Mam nadzieję, że to nie nasze ostatnie spotkanie :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz