"Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu,
Wóz nurza się w zieloność i jak łódka brodzi,
Śród fali łąk szumiących, śród kwiatów powodzi,
Omijam koralowe ostrowy burzanu.
Już mrok zapada, nigdzie drogi ni kurhanu;
Patrzę w niebo, gwiazd szukam, przewodniczek łodzi;
Tam z dala błyszczy obłok - tam jutrzenka wschodzi;
To błyszczy Dniestr, to weszła lampa Akermanu.
Stójmy! - jak cicho! - słyszę ciągnące żurawie,
Których by nie dościgły źrenice sokoła;
Słyszę, kędy się motyl kołysa na trawie,
Kędy wąż śliską piersią dotyka się zioła.
W takiej ciszy - tak ucho natężam ciekawie,
Że słyszałbym głos z Litwy. - Jedźmy, nikt nie woła."
Adam Mickiewicz, Stepy Akermańskie
W końcu i mnie dane było postawić stopę w miejscu, gdzie powstać miał zacytowany powyżej sonet wieszcza naszego Adama. Akerman (Білгород-Дністровський, Biłhorod-Dnistrowśkyj, rum. Cetatea Albă, hist. do 1944 Akerman a właściwie poprawnie pisząc Ak-Kerman) czyli obecny Białogród Dniestrowy powitał mnie i towarzysza mej podróży - Piotra o zachodzie słońca. A właściwie to zachód ten obserwowaliśmy niemal przez godzinę jadąc marszrutką prawdziwie wyboistą drogą z Odessy w upragnionym kierunku licząc, że uda nam się zdążyć być na miejscu jeszcze "za dnia". Bezskutecznie.
| Główne wejście do fortecy nocą :) |
O ile na dworcu w Białogrodzie wysiedliśmy i jeszcze coś niecoś było widać to z każdym metrem przybliżającym nas do fortecy noc spowijała miasteczko coraz bardziej. Zupełnie nie po mojej myśli - w końcu miał mnie ominąć ów zapierający dech w piersiach widok na Dniestr...
Miejsce usytuowania zamku okazało się być ciężkim do wytłumaczenia przez autochtonów. Jednak zaopatrzeni w prowizoryczną mapę, po kilku źle obranych drogach, dotarliśmy na miejsce. Ciemność okrutna dookoła. Zamek i głęboką fosę oświetlałam latareczką-czołówką. Pytanie: czy do środka w ogóle uda się wejść? Piotrek, który zapomina o tym, że jest głodny i śpiący niemal zawsze kiedy znajdzie się w pobliżu zamku/koszar/historycznej "dawności" pierwszy przebiegł most i spróbował uchylić wrota głównej bramy. Oho, otwarte! Włazimy. Wewnątrz - bajka - oświetlony minaret, stare mury, ogromniasta przestrzeń i ... dwóch ochroniarzy zbliża się do nas. Stara wzruszająca mowa o dwójce Polaków, którzy zapuszczają się w dalekie ukraińskie ziemie oraz symboliczne parę hrywien dla ochroniarzy otworzyły nam wejście na teren zamku. A co!
Miejsce usytuowania zamku okazało się być ciężkim do wytłumaczenia przez autochtonów. Jednak zaopatrzeni w prowizoryczną mapę, po kilku źle obranych drogach, dotarliśmy na miejsce. Ciemność okrutna dookoła. Zamek i głęboką fosę oświetlałam latareczką-czołówką. Pytanie: czy do środka w ogóle uda się wejść? Piotrek, który zapomina o tym, że jest głodny i śpiący niemal zawsze kiedy znajdzie się w pobliżu zamku/koszar/historycznej "dawności" pierwszy przebiegł most i spróbował uchylić wrota głównej bramy. Oho, otwarte! Włazimy. Wewnątrz - bajka - oświetlony minaret, stare mury, ogromniasta przestrzeń i ... dwóch ochroniarzy zbliża się do nas. Stara wzruszająca mowa o dwójce Polaków, którzy zapuszczają się w dalekie ukraińskie ziemie oraz symboliczne parę hrywien dla ochroniarzy otworzyły nam wejście na teren zamku. A co!
| Kolia i Piotrek |
Jeden z ochroniarzy - Kolia (skrót od Mykoły) wziął lichtar w dłoń i postanowił zostać naszym przewodnikiem.
Refleksja powycieczkowa - szczerze polecam! Chwała i cześć wszystkim ochroniarzom, którzy nie tylko pilnują, ale i wiedzą czego pilnują. Kolia wiedzę miał rozległą. Oprowadził nas po całej twierdzy - mnie momentami mocno ściskając za rękę i ciągnąc za obą wzdłuż murów obronnych, z 4 metry nad ziemią żartując w stylu "spokojnie jeśli spadniesz to tylko na ziemię"... ha ha ...
Później niemal na kolanach wczołgiwaliśmy się jeszcze w różne zakamarki twierdzy - z pewnością za dnia i w sezonie turystycznym nie udałoby się nam zobaczyć wielu miejsc, w które dzięki uprzejmości Koli trafiliśmy.
A od środka, od dołu i od góry udało się nam m.in. obejrzeć basztę Puszkina. Nosi ona imię rosyjskiego poety nie przypadkiem. Puszkin 3 lata przeżył na wygnaniu w Kiszyniowie, później przesiedlono go do pobliskiej Odessy. W mołdawskim okresie swego życia miał poeta odwiedzić Akerman co poświadczył pułkownik Iwan Petrowycz Liprandi. To on 14 grudnia 1821 roku zabrał ze sobą w podróż do Akermanu Puszkina. W fortecy zaproszony został na obiad i 2 dni spędził poeta w Białogrodzie. Tutaj powstać miały wersy jego wierszy "Do Owidiusza".
Baszta naprzeciwko tej nazwanej imieniem rosyjskiego poety nosi dwie nazwy - Dziewicza albo Baszta Owidiusza (już wiemy czemu Puszkin sobie o nim myślał :)).
Nazwa baszty - Dziewicza, powiązana jest z legendą o córce mołdawskiego hospodara Oleksandra Dobrego. Księżniczka Tamara miała być kobietą o niebywałej urodzie, niezwykle jednak złą. Kiedy jej ojciec wyjeżdżał na wojny ona razem z czeladzią rabowała okoliczną ludność i strach siała okrutny :) Pewnego razu, kiedy ojciec wrócił z wojny, zobaczył, że za pieniądze, zostawione córce na budowę klasztoru ta wybudowała ogromną fortecę i ogłosiła się królową. Szalenie go to rozgniewało, zdobył zamek siłą a córkę przeklął. Kiedy słowa przekleństwa dotarły do uszu Tamary natychmiast zasnęła, a król kazał żywcem zamurować ją w ścianach jednej z baszt zamku... Ot, taka historyjka.
Druga nazwa baszty - baszta Owidiusza wiąże historię tego miejsca z postacią rzymskiego poety Owidiusza. Ponoć kiedy został wygnany z Rzymu miało przyjąć go do siebie starożytne miasto Tira czyli obecny Białogród... (co ciekawe w okolicy Białogrodu położona jest jeszcze wieś "Owidiopol", w limanie Dniestru spotkamy Jezioro Owidiusza, istnieje też nieopodal miasto Owidija :))
Spośród 34 baszt fortecy, prócz dwóch wyżej wymienionych, zachowało się jeszcze kilkanaście innych (choć w nie tak dobrym stanie jak te dwie. Wnętrze fortecy (ok 9 hektarów) dzieli się niby na 4 części. Jedna z nich to terytorium garnizonu - tam znajdują się ruiny cytadeli, dawnego pałacu komendanta, budynku więzienia i skarbu.
Zaraz po wejściu główną bramą na podwórzu zobaczyć możemy wielki zachowany minaret - pozostałość po czasach tureckich. Ciekawostką jest, że po wypędzeniu Turków nie został zburzony a wykorzystywano go w funkcji latarni morskiej.
Popołudniowo-nocna wycieczka po zamku okazała się trwać tak długo, że nie udało nam się z Piotrkiem nic więcej w Białogrodzie zobaczyć. Mamy mocne postanowienie zjawienia się tam ponownie, tym razem latem - po pierwsze, aby zobaczyć miasteczko, po drugie - zmagania przyjeżdżających tu rycerzy i po trzecie - dla mnie najważniejsze - za dnia oniemieć z wrażenia patrząc na Liman Dniestru, zobaczyć wschodzącą lampę Akermanu i nasłuchiwać wołań z Litwy :)
Relację z wyprawy do Białogrodu przeczytać możecie również na blogu Piotrka: www.szachcior.blogspot.com
Dla zainteresowanych: do Białogrodu co pół godziny odjeżdżają marszrutki z Odessy, z prawej strony Dworca Kolejowego. Ostatnio marszrutka z Białogrodu do Odessy wraca między 19 a 20.
Refleksja powycieczkowa - szczerze polecam! Chwała i cześć wszystkim ochroniarzom, którzy nie tylko pilnują, ale i wiedzą czego pilnują. Kolia wiedzę miał rozległą. Oprowadził nas po całej twierdzy - mnie momentami mocno ściskając za rękę i ciągnąc za obą wzdłuż murów obronnych, z 4 metry nad ziemią żartując w stylu "spokojnie jeśli spadniesz to tylko na ziemię"... ha ha ...
Później niemal na kolanach wczołgiwaliśmy się jeszcze w różne zakamarki twierdzy - z pewnością za dnia i w sezonie turystycznym nie udałoby się nam zobaczyć wielu miejsc, w które dzięki uprzejmości Koli trafiliśmy.
A od środka, od dołu i od góry udało się nam m.in. obejrzeć basztę Puszkina. Nosi ona imię rosyjskiego poety nie przypadkiem. Puszkin 3 lata przeżył na wygnaniu w Kiszyniowie, później przesiedlono go do pobliskiej Odessy. W mołdawskim okresie swego życia miał poeta odwiedzić Akerman co poświadczył pułkownik Iwan Petrowycz Liprandi. To on 14 grudnia 1821 roku zabrał ze sobą w podróż do Akermanu Puszkina. W fortecy zaproszony został na obiad i 2 dni spędził poeta w Białogrodzie. Tutaj powstać miały wersy jego wierszy "Do Owidiusza".
| Wnętrze baszty Puszkina |
Nazwa baszty - Dziewicza, powiązana jest z legendą o córce mołdawskiego hospodara Oleksandra Dobrego. Księżniczka Tamara miała być kobietą o niebywałej urodzie, niezwykle jednak złą. Kiedy jej ojciec wyjeżdżał na wojny ona razem z czeladzią rabowała okoliczną ludność i strach siała okrutny :) Pewnego razu, kiedy ojciec wrócił z wojny, zobaczył, że za pieniądze, zostawione córce na budowę klasztoru ta wybudowała ogromną fortecę i ogłosiła się królową. Szalenie go to rozgniewało, zdobył zamek siłą a córkę przeklął. Kiedy słowa przekleństwa dotarły do uszu Tamary natychmiast zasnęła, a król kazał żywcem zamurować ją w ścianach jednej z baszt zamku... Ot, taka historyjka.
Druga nazwa baszty - baszta Owidiusza wiąże historię tego miejsca z postacią rzymskiego poety Owidiusza. Ponoć kiedy został wygnany z Rzymu miało przyjąć go do siebie starożytne miasto Tira czyli obecny Białogród... (co ciekawe w okolicy Białogrodu położona jest jeszcze wieś "Owidiopol", w limanie Dniestru spotkamy Jezioro Owidiusza, istnieje też nieopodal miasto Owidija :))
| Minaret vel Majak (latarnia morska) |
Zaraz po wejściu główną bramą na podwórzu zobaczyć możemy wielki zachowany minaret - pozostałość po czasach tureckich. Ciekawostką jest, że po wypędzeniu Turków nie został zburzony a wykorzystywano go w funkcji latarni morskiej.
Popołudniowo-nocna wycieczka po zamku okazała się trwać tak długo, że nie udało nam się z Piotrkiem nic więcej w Białogrodzie zobaczyć. Mamy mocne postanowienie zjawienia się tam ponownie, tym razem latem - po pierwsze, aby zobaczyć miasteczko, po drugie - zmagania przyjeżdżających tu rycerzy i po trzecie - dla mnie najważniejsze - za dnia oniemieć z wrażenia patrząc na Liman Dniestru, zobaczyć wschodzącą lampę Akermanu i nasłuchiwać wołań z Litwy :)
Relację z wyprawy do Białogrodu przeczytać możecie również na blogu Piotrka: www.szachcior.blogspot.com
Dla zainteresowanych: do Białogrodu co pół godziny odjeżdżają marszrutki z Odessy, z prawej strony Dworca Kolejowego. Ostatnio marszrutka z Białogrodu do Odessy wraca między 19 a 20.
Jedzmy! nikt nie woła...
OdpowiedzUsuńnice explorations, great images :)
OdpowiedzUsuńnice post and page
OdpowiedzUsuńnice blogspot
OdpowiedzUsuńthanks for share
OdpowiedzUsuńNice post,, i'm very enjoyed to visit this site :D
OdpowiedzUsuńTutaj również ciekawe aktualności o tym co dzieje się na co dzień w Kijowie:
OdpowiedzUsuńhttp://kyiv-ukraine.eu